sobota, 12 kwietnia 2014

Walka pierwsza.


-to nie ma sensu.
-też myślałam, że nie ma, ale...ja
-przepraszam, muszę kończyć. Zaraz mam samolot.
-ale ja jestem...-usłyszała tylko sygnał oznaczający koniec połączenia.


  Dużo czasu minęło od tego wydarzenia. Wiele się pozmieniało. Jej życie się zmieniło. Cały jej świat w ciągu tych pięciu lat wywrócił się do góry nogami. I właściwie kręcił się wokół jednej osóbki. Małej istotki, która sprawiła, że poczuła się potrzebna. Maksa, którego kochała ponad wszystko. Był jej oczkiem w głowie.To dla niego poświęciła świetną posadę w firmie swojej przyjaciółki i przeniosła się na jej oddział do Bełchatowa, gdzie mieszkali jej znajomi z czasów dzieciństwa. Rozmowa, w której chciała powiedzieć ojcu Maksa, że spodziewa się dziecka ciągnęła się za nią nieubłaganie...Często o niej myślała. Jednak, gdy feralnego wieczoru oddzwonił, powiedziała, że to nic ważnego i już nigdy więcej nie usłyszała jego głosu. Bała się, jak na to zareaguje, dlatego postanowiła pozostawić wszystko tak, jak jest. Maks często dopytywał się o tatę, którego mają wszyscy jego koledzy. Ona zawsze mu tłumaczyła, że jego tata wyjechał i, że kiedyś na pewno go zobaczy. Mały bardzo przywiązał się do jej przyjaciela, Andrzeja. Znała go od dzieciństwa. Zawsze sobie pomagali i służyli radą. Wiele osób pytało się ich, dlaczego nie są razem... Dlaczego nie byli? Bo nie czuli do siebie tego, czego oczekiwali inni. Kochali się, ale jak przyjaciele... Andrzej był siatkarzem. To on poznał ją z mężczyzną, którego pokochała. Nie widziała poza nim świata, myślała, że on też. Myliła się. Przez te wszystkie lata szukała powodu rozpadu ich związku. Z pewnością przyczyniła się do tego odległość dzieląca ich od siebie. Z Polski do Argentyny blisko nie jest... Ale pierwszy powód był podstawowy: zdrada Nicolasa.

__________________________________________________
No i tak oto jedynka za nami. Mam nadzieję, że spodoba Wam się ta historia, bo zdecydowanie różni się od moich poprzednich. Ale o tym przekonacie się sami. Liczę na Waszą obecność i widzimy się w piątek.
A już jutro trzeci mecz półfinałowy Skry i Jastrzębia.
#GoSkra

Pozdrawiam, Karolina :*